Powitanie

Witaj na moim blogu☼ Skoro już tu jesteś, pewnie interesujesz się zdrowym odżywianiem. Chętnie podzielę się z Tobą moją pasją i wiedzą.
Nie znajdziesz tu przepisów z użyciem białej mąki ani białego cukru, ale z pewnością znajdziesz dużo smaczniejszych i zdrowszych pomysłów na pyszne życie♥ Zapraszam do czytania i komentowania moich przepisów. Mam nadzieję, że miło spędzisz czas:-) Ściskam Cię serdecznie, Sylwia

Zapraszam do subskrypcji moich filmów na you tube:-)

środa, 6 listopada 2013

Jak zrobić zakwas na chleb?

Wiem, że jest to bardzo oczekiwany post, ponieważ dostałam wiele maili, komentarzy i wiadomości na FB, żeby taki wpis i filmik przygotować. Pamiętam, kiedy sama przeszukiwałam sieć i czytałam wszystko co się dało na temat zakwasu. Bardzo się wtedy denerwowałam czy mi się uda:-) Pieczenie chlebów na zakwasie wydawało mi się wtedy takie magiczne i niesamowite:-) A jaka byłam z siebie dumna, gdy upiekłam taki chlebek. Mąż mnie wychwalał, znajomi zjadali wszystko w szybkim tempie, cała rodzina była dumna - bardzo mnie to cieszyło i nakręcało, by piec dalej:-)
 
Chleby na zakwasie piekę już od kilku lat i nie powiem, że wszystkie mi się udały. Był taki czas - kilku miesięcy - kiedy wyrzuciłam nie jeden chleb. Zakwas mi nie działał, chleb nie wyrastał, a ja byłam tym bardzo podłamana. Próbowałam  jednak dalej i dalej... Po kilku miesiącach odkryłam co było powodem tych niepowodzeń. Była to moi Drodzy mąka! A dokładniej pisząc - mąka amerykańska. Wyrzuciłam "dzięki" niej 5 zakwasów i nie wiem ile chlebów. Zakwasy najpierw wychodziły piękne, piekłam kilka chlebów, ale po jakimś czasie padały.  Chciałam już nawet zakończyć moją zabawę w pieczenie.
I wtedy nagle mnie olśniło - gdy przestałam używać mąkę polską, a zaczęłam kupować różne mąki amerykańskie - też żytnie - od tamtej chwili zakwasy przestały mi wychodzić. Gdy powróciłam do mąki polskiej - do dziś piekę chleby i żaden zakwas nie padł:-) Nie ma to pewnie większego znaczenia dla osób mieszkających w Polsce, ale dla tych spoza granic, może mieć duże.
 
Zrobienie zakwasu jest naprawdę bardzo proste, musicie się tylko trzymać  kilku zasad. Zakwas musi być dokarmiany raz na 24h jeżeli stoi na zewnątrz, a raz na tydzień, gdy przechowujemy go w lodówce.  Jeżeli pieczemy chleby ciągle, lepiej jest trzymać zakwas na zewnątrz, gdzieś w kuchni i pamiętać tylko o dokarmieniu go raz na dobę - wystarczy 1 - 2 łyżki mąki i trochę wody.
-----------------------------------------------------------------------------------------------

Napiszę Wam teraz krok po kroku jak to wygląda:-)
 

DZIEŃ 1

Przygotujcie sobie wysokie naczynie, może być to słoik, miska lub dzbanek. Odmierzcie pół szklanki mąki żytniej (ja używam żytniej razowej) i pół szklanki wody (mąki było u mnie ok. 100g). Woda powinna być dobrej jakości, w temperaturze pokojowej. Wymieszajcie to dokładnie, przykryjcie gazą lub tetrą (żeby było dojście powietrza) i zostawcie w ciepłym miejscu. Latem nie ma z tym problemu, zimą trzymam zakwas w zamkniętym piekarniku i co jakiś czas włączam lampkę na kilkanaście minut, żeby zakwasowi było cieplej:-)
Zakwas można postawić przy kaloryferze lub w innym, ciepłym miejscu. Jeżeli zrobicie tak jak ja z lampką - nie zapomnijcie jej wyłączyć, bo gdy temperatura będzie za wysoka, zakwas padnie:-(
 
 
 
DZIEŃ 2
 
Następnego dnia, mniej więcej o tej samej porze, robimy dokładnie to samo. Do zakwasu dosypujemy taką samą ilość mąki jak dnia poprzedniego i tyle samo wody. Mieszamy dokładnie i odstawiamy w ciepłe miejsce na kolejną dobę.
 
 
Zakwas może już drugiego dnia być bardzo aktywny i jeśli macie za małe naczynie, może stać się to co u mnie:-)))

 
 
DZIEŃ 3
Zakwas trochę osłabł i był dość rzadki - nie musi tak być u Was:-) Trzeciego dnia możemy dodać trochę mniej mąki i wody, żeby nie mieć zakwasu zbyt dużo, ale możecie też dodać tyle samo co w poprzednich dniach. Mój zakwas był rzadki, więc dodałam kilka łyżek mąki i nie dodałam już wody. Jeśli chcecie piec chleb już czwartego dnia, spokojnie możecie dodać więcej mąki.


 
DZIEŃ 4
 
Zakwas znowu pięknie bąbelkuje, jest już gotowy:-) Jeżeli jesteście bardzo niecierpliwi możecie już piec chleb - taki zakwas dodajcie zgodnie z przepisem do ciasta. Jeżeli jeszcze nie chcecie piec lub wolicie poczekać 1-2 dni, żeby był mocniejszy, dodajcie znów 2-3 łyżki mąki i trochę wody- tyle, żeby zakwas nie był za rzadki, sami oceńcie:-)

 
DZIEŃ 5
 
Mamy już dosyć zakwasu do upieczenia pierwszego chleba, jest on bardzo bąbelkujący i głodny:-) Dodajcie go do chleba lub dokarmiajcie każdego dnia 1-2 łyżkami mąki i taką samą (lub mniejszą) ilością wody. Jeśli chleby będziecie piec często, zakwas może stać na zewnątrz, ale musi być dokarmiony raz na dobę. Jeśli chleby będziecie piec rzadziej, możecie trzymać zakwas w lodówce i wtedy dokarmić go raz na tydzień.
 
 
Jeżeli na zakwasie pojawi się pleśń, musicie go wyrzucić i zrobić nowy:-(
 
Mam nadzieję, że rozjaśniłam Wam trochę temat i nie zagmatwałam jeszcze bardziej:-)))
Życzę wszystkim powodzenia w pieczeniu, wielu udanych i pięknie pachnących chlebków!
 
I mały bonus dla zainteresowanych, którzy wolą zobaczyć wszystko na własne oczy:-)))
 
 
Zabierajcie się za zrobienie zakwasu, bo za kilka dni wrzucę przepis na pyszny chlebek razowy☼
 

46 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za ten post. Wszystko fajnie, dokładnie wytłumaczyłaś :) Przepis zapisuję i... zabiorę się za zrobienie tego zakwasu. Pozdrawiam, Krys

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo, muszę znów zrobić. Bo poprzedniego zapomniałam dokarmiać jak stał w lodówce :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze zakwasu nie robiłam... Ale chyba powoli do tego dojrzewam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak własny zakwas i chleb na nim :) Uwielbiam! I uważam, ze jest to naprawdę proste i nie ma się czego bać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :)pięknie bąbelkuje,Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne :D Ja pamiętam jeszcze jak moja babcia robiła, ale zapach nie zawsze można było zaakceptować ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. suuuuper - wielkie dzięki za ten post i za łopatologiczne wytłumaczenie co po kolei :-)))
    niedługo zabieram się za domowy chleb i chciałam się nauczyć samej robić zakwas.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zakwas na 102, nie jedna piekarnia może ci pozazdrościć :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakwas to taki miły koleżka, ja do mojego lubię nawet ...mówić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam. Jeśli się "zapomniało" dokarmić zakwas z lodówki, to nie trzeba go wyrzucać, wystarczy dodać maki, wody i postawić w ciepłym miejscu na 10 godz i jest znowu gotowy do pracy. Rekord odzysku to miałem, jak pokrył mi sie, zapomniany, po miesiącu pleśnią. Zdjąłem pleśń, łyżkę czystego zakwasu wrzuciłem do czystego słoika, do tego wodę i mąkę i po 10 h jak nowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ze mozna zakwas odratowac gdy sie zapomni dokarmic, nawet po kilku dniach. Nie radze jednak ryzykowac z plesnia - to moze byc niebezpieczne - plesn sie bardzo szybko rozchodzi i czesto jej nie widac, nie wystarczy zdjac miejsca, w ktorym jest widoczna, bo jest ona rowniez w miejscach, ktore wygladaja bardzo ladnie... raczej to odradzam i proponuje zrobic wtedy nowy zakwas - to tylko kilka dni:-)

      Usuń
  11. witam moj zakwas stoi już piąty dzień, dziś powinnam go dokarmiać ostatni raz. na początku jeszcze jakoś mocno bąbelkował i rósł a teraz już bardzo słabo. zastanawiam się czy takiego zakwasu mogę użyć do przygotowania chleba? słoik stoi przy grzejniku przykryty pieluchą tetrową. najbardziej bałam się tego że pojawi sie pleśń a nie tego że mało urośnie. może to przez to, że dodawałam wody w temperaturze pokojowej a nie letniej? pozdr Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, ja poczekalabym az zacznie mocniej babelkowac. Dokarm go jeszcze, ale nie za duzo i poczekac czy sie ruszy:-)

      Usuń
    2. cierpliwość popłaca :) chlebek wyszedł pyszny. Dziękuje za pomoc :)

      Usuń
  12. Mam pytanie... może trochę głupie... zrobiłam Twój zakwas ale jak mam zważyć ten zakwas żeby upiec chleb z Twojego przepisu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do pieczenia chleba musisz miec wage kuchenna - najzwyklejsza, najtansza - jest konieczna, szczegolnie na początku:-)

      Usuń
  13. witam
    czy do częsci zakwasu który zrobiłem z mąki żytniej i trzymam w lodówce mogę przed wypieiem nast chleba dodać mąki żytniej razowej w celu zrobienia "zaczątku"??
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Upiekłam dziś moj pierwszy chleb na zakwasie od koleżanki . Jest pyyyyszny, ale w tych emocjach zapomniałam odłożyc zakwas na następny chlebek. Musiałam zrobic więc swój własny zakwas. Ciekawe czy się uda? Emocje lepsze niż przy biegu panczenistów.Pozdrawiam Mariola

    OdpowiedzUsuń
  15. Z mąką kupioną za granicą faktycznie bywa różnie. Będąc w Holandii chciałam upiec chleb, kupiłam mąkę i chciałam zrobić zakwas....i co? ni huhu, w ogóle nie skisła! Przez tydzień nawet nie ruszyła!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo dziekuje za doskonale wytlumaczenie.Robisz to swietnie.Skorzystalam z innego przepisu na zakwas,ale chleb nie wyszedl, bo nie wiedzialam, ze zakwas musi babelkowac i nie wolno go szczelnie zamykac. Sprobuje jeszcze raz upiec chleb ,bo nie mialam juz ochoty po nieudanej probie,ale teraz dzieki Tobie wiem gdzie byl blad.Napisze,czy mi sie udalo. Zycze,jeszcze wiele udanych przepisow .ALUTKA58

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Alutka, trzymam mocno kciuki, żeby tym razem się udało:-)

      Usuń
  17. Dzień dobry. Mam pytanie czy próbowała Pani robić zakwas z mąki żytniej typ720? Bo jak mnie wam Mąka żytnia razowa wymieniona powyżej w przepisie to typ 2000? Chodzi mi czy w praktyce/jakości będzie jakaś różnica w zakwasie. Ja robię właśnie na typie 720 i zakwas również bardzo dobrze pracuje i wychodzi. Pozdrawam, Michał.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam Chciałabym zapytać czy to normalne że na moim zakwasie po dokarmieniu następnego dnia pojawia się na nim kożuch wyglądający i pachnący jak drożdże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to normalne ale mój zakwas na mace żytniej razowej 2000 ma 2 tygodnie, upiekłam na nim już kilka chlebów i prawie każdego ranka przed dokarmianiem tak wygląda. Jak robiłam z zakwasu zaczyn i użyłam do tego mąki żytniej jasnej to to kożuszku prawie nie było - były lsniące bąbelki. Mam nadzieję zatem, że to nie jest zły objaw.

      Usuń
  19. Droga Sylwio, a jak to jest z zakwasem trzymanym w lodówce ? Podam dokładny przykład: Przez dwa dni nie będę mogła dokarmiać zakwasu. Czy mam go włożyć do lodówki ? I...
    1) Jeśli tak, to proszę, wyjaśnij mi, po wyjęciu go z lodówki, co muszę zrobić, by zakwas był aktywny i można było z niego upiec chleb ? Mogę z takiego prosto z lodówki zrobić pieczywo, czy muszę jakoś odczekać, dokarmić go, itd. ? Bardzo proszę o dokładne instrukcje. A, i czy jak włożę go do lodówki tylko na 2 dni, to po tych dwóch dniach mam go dokarmić ( bo jak zakwas jest trzymany w lodówce, to dokarmiamy co tydzień. A jak planuję go trzymać w chłodku krócej ? )?
    2) Jeśli nie, to również proszę o instrukcje i wyjaśnienie, co mam dokładnie po tych dwóch dniach zrobić.

    Będę baaardzo wdzięczna za odpowiedź :3. Pozdrawiam z całego serduszka. Mam nadzieję, że mój pierwszy zakwas w życiu, z TWOJEGO przepisu, wyjdzie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serii, mam nadzieję, że nie odpisuje za późno:-) Ja zawsze przed włożeniem do lodówki zakwas dokarmiam - niezależnie od tego, jak długo tam zostanie. Po wyjęciu z lodówki czekam trochę, aż sie ociepli (może pół godzinki lub godzinkę), możesz włożyć tez słoik z zakwasem do miski z ciepłą wodą - ociepli się szybciej. Po tym czasie zakwas dokarmiam i gdy zacznie bąbelkować po kilku godzinach, uzywam do ciasta. Wiem jednak, że niektórzy nie czekają aż się ociepli i dokarmiają od razu po wyjęciu z lodówki. Jeśli tego zakwasu mam też dużo, to czasem nie dokarmiam go już tylko od razu używam do ciasta. Widzisz, można to robić na różne sposoby:-) Zalecane jest wkładanie czasami do lodówki, to podobno wzmacnia jeszcze zakwas. Pozdrawiam i mam nadzieję, że Ci pomogłam. Jeśli nie, pisz:-)))

      Usuń
    2. Niestety, jest już za późno xD. Po wyjęciu z lodówki zakwas po prostu dokarmiłam, jak zwykle. Podupadł mi troszkę, ale po dwóch dniach dokarmiania i trzymania w ciepełku, urósł i nabrał na sile :). Minęło już 8 dni, wobec czego użyję już jego części do upieczenia chlebka, tym bardziej, że jest wygłodniały ( może nie aż tak, jak ten na Twoim zdjęciu; ma mniej bąbelków i dziurek, ale jednak ) . Używam mąki żytniej razowej typ 2000, do tego ekologicznej, więc jeśli coś pójdzie nie tak, to na pewno nie będzie wina mąki ;).
      Dziękuję za wskazówki, na pewno przydadzą się jeszcze kiedyś i również pozdrawiam :3.

      Usuń
    3. Witam Cię, Sylwio, ponownie. Upiekłam PYSZNY chlebek na tym zakwasie :D !
      Nie będę się tutaj rozpisywać nad tym, jaki jest ( a raczej był ^.^ ) cudowny, natomiast, chciałam Ci podziękować. Z całego serca... Za ten przepis. Za cały blog. Za Twoje podejście. Już sobie nie wyobrażam życia bez Twoich przepisów :). Między innymi to Ty zmotywowałaś mnie do zdrowego odżywiania :). Naprawdę, z całego serduszka Ci dziękuję.

      Mój zakwas ma już ponad 2 tygodnie, upiekłam na nim już 2 chlebki. Jedyne, z czym nadal mam problem, to skórka ( oraz brak dużego wyrastania, ale o tym później ). Za pierwszym razem chlebek na brzegach ze wszystkich stron się spalił, zwłaszcza skórka na górze. Ale była nieziemsko chrupiąca. Za drugim razem zmniejszyłam temp. do 220 stopni na początku i potem piekłam na 210. Chlebek mniej się spalił ogólnie, ale nie wiem dlaczego, górna skórka była na wierzchu ładna, a kilka mm poniżej, bardzo spalona. I sam chlebek był mniej chrupiący :(. Nie mam pojęcia z czego to może wynikać, następnym razem spróbuję zmniejszyć temp. jeszcze o 10 stopni, ale czy to ona jest winna ?
      Drugi problem to brak wyrastania ciasta. Za pierwszym razem, po przeczekaniu 4 godzin, stwierdziłam, że chlebek wyrósł tylko może o 5%, zresztą, było już bardzo późno, więc pozostawiłam ciasto na całą noc i upiekłam chleb dopiero przed południem. Do rana wyrósł dość dużo, ale nie tak, jak Twój, w sumie może o 30-40%. Ten drugi, o dziwo, urósł jeszcze słabiej, bo po 5 godzinach ledwo o 4-5%. Oczywiście, wyszedł pyszny w smaku, ale czy aby sobie nie zaszkodziłam, jedząc taki słabo wyrośnięty chleb ? Czy można powiedzieć, że on w ogóle wyszedł ? I dlaczego z nieco mocniejszego zakwasu chlebek mniej chciał wyrastać ? Nie mam pojęcia z czego to może wynikać, robię ciasto z 300 g mąki i 215-220 g zakwasu. Czy to wina jeszcze po prostu młodziutkiego zakwasu ? Może foremka jest za duża ( choć wątpię, żeby to mogło mieć jakikolwiek wpływ, ale nigdy nic nie wiadomo - moja foremka jest dość wąska i wysoka. Gdy wkładam do niej ciasto, zostaje jeszcze jakieś 8 cm wolnej, niezapełnionej wysokości ) ?
      Chciałabym podkreślić, że wszystko robiłam dokładnie tak, jak w Twoim przepisie, przez pierwsze 10 min. pryskałam co jakiś czas chlebek wodą, na dole była brytfanka z gotującą się wodą, ciasto do wyrośnięcia trzymałam w ciepłym piekarniku ( był zamknięty, może brak powietrza nie pozwalał wyrosnąć ? Ale jak przy otwartym piekarniku mogłoby utrzymać się ciepło ?)... Może masz jakąś swoją teorię na te 2 problemy ;) ?
      Pozdrawiam cieplutko i wiosennie :).

      Usuń
    4. Serii, bardzo Ci dziękuję za te wszystkie miłe słowa:-))) Jeśli chodzi o chlebki i skórkę to nie mam pojęcia, u mnie zawsze wychodzi chrupiąca. Musisz pokombinować ze swoim piekarnikiem - moja sąsiadka po wyłączeniu piekarnika zostawia chlebek jeszcze na kilka minut i skórka jest wtedy chrupiąca - taki ma sposób u siebie. Jeśli chodzi o problem z wyrastaniem - też tak miałam przed pierwsze dwa lata pieczenia, zostawiałam na noc i też słabo rósł. Moim zdaniem to wina mąki i zakwasu. Mój zakwas teraz pracuje 3-4h i chleb jest gotowy do pieczenia (kiedyś myślałam, że w przepisach kłamią, bo mój chleb nigdy tak szybko nie wywrastał:-) Teraz myślę. że problem był z zakwasem - jeśli Ci nie wyrasta w ciągu kilku godzin wyraźnie to znaczy, że nie pracuje tak jak powinien. U mnie wszystko super działa odkąd używam dobrą makę. Pomyśl na tym i pisz jak będziesz potrzebować:-) Pozdrawiam

      Usuń
    5. No i to jest wg mnie trochę dziwne, bo używam mąki żytniej typ 2000, do tego ekologicznej. Nie chciałabym się z nią rozstawać, bo ja teraz staram się jeść jak najwięcej ekologicznych produktów, z marzeniem, że kiedyś będę jeść tylko to, co prosto z natury ( tylko i wyłącznie produkty eko, bądź własne, np. mleko od własnych krów itd. ).
      Powiem Ci, że jeszcze parę dni temu ( po upieczeniu 2 chleba ), zakwas nadal, gdy był głodny, nie miał tylu dziurek i nie bąbelkował, jak Twój. Ale od 2-3 dni się to zmieniło, ma ogromne otwory, widać, że jest bardzo wygłodniały :). Może staje się mocniejszy po prostu bardzo powoli, może 3 chlebek będzie tym prawidłowym. Nie wiem, ale jestem dobrej myśli.
      A powiedz mi, proszę, czy jeśli pozostanę przy tej mące i nadal będę miała tak słabo wyrastające chlebki, to coś złego może się stać ? Mąki używam naszej, polskiej, nie zagranicznej, bo w Polsce mieszkam ^^, dlatego chyba nie jest ona taka zła. Boję się, że będzie tak, jak z Twoimi zakwasami ze złych mąk - że z czasem zakwas się zepsuje, chleby nie będą wychodziły... Czy w moim wypadku jest to możliwe, mimo, że chleb jako tako wyrasta i wychodzi znakomity w smaku ?

      Co do skórki - tylko, że jakbym dłużej w piekarniku potrzymała, to obawiam się, że jeszcze bardziej się spali. Ale cóż, faktycznie muszę popróbować, inaczej się nigdy nie dowiem. I zastanawia mnie jedno - chleba nie piecze się z nawiewem, prawda ? Ja piekę normalnie, na funkcji grzania od góry i dołu, bez żadnych bajerów, ale w domu jest piekarnik z nawiewem ( to chyba termoobieg, nie wiem, nie znam się :p ), jest też specjalna funkcja do pieczenia ciast. I może Ty masz jakieś rady, która z funkcji będzie najlepsza...

      Usuń
    6. Ja piekę bez termoobiegu. Co do reszty pytań - musisz kombinować, to naprawdę trzeba samemu wypróbować, to zależy od tak wielu rzeczy, że trudno doradzać:-) Powodzenia i pozdrawiam!

      Usuń
  20. Dziekuje za dokladne instrukcje, dzisiaj robie moj pierwszy zakwas w zyciu i juz nie moge doczekac sie pierwszego wypieku,, mam nadzieje ze mi wyjedzie bo chcialabym pochwalic sie domowym chlebem w swiateczny poranek. Pozdrawiam goraco.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak najlepiej rozmnozyć zakwas jesli zostawiam z zakwasu 3 łyżki a z pozostałej częsci piekę chleb. Chodzi mi o to czy dokarmiać po 2-3 łyżki czy może od razu po pół szklanki. Ja w tej chwili dokarmiam po 2-3 łyżki. Pachnie drozdżami ale też trochę winnie. Nie chcę głodzić biedaka :(

    OdpowiedzUsuń
  22. A czy z jakiejkolwiek maki amerykanskiej wyszedl? jakas organiczna, czy temu podobne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wychodził mi kilka razy, ale po jakimś czasie padał:-)

      Usuń
  23. Witam serdecznie!
    Mam takie pytanie.....czy jeżeli pleśń pojawiła się na boku słoika to również zakwas należy wyrzucić? ....z góry dziękuję za odpowiedź.
    -Monika-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pleśń bardzo się się rozprzestrzenia i zanim ją zobaczymy, jest już dużo dalej:-) Niemiłe jest wyrzucanie zakwasu, ale nie rezygnuj, próbuj dalej:-)

      Usuń
  24. Witam,
    właśnie jem śniadanko z własnoręcznie upieczonego chlebusia. Zrobiłam zakwas wg Twojego przepisu i wszystko wyszło idealnie. Długo trwało zanim zdecydowałam się upiec chleb na zakwasie, ale jak tylko przeczytałam ten przepis wiedziałam, że się uda. Teraz już będę częstym gościem na Twojej stronie. Chałwa też wyszła pyszna, ale trochę z konsystencji nie jestem zadowolona, nie wiem z czego to wynika, ale będę próbowała, aby następnym razem wyszła lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, bardzo się cieszę:-) Próbuj z chałwą, aż znajdziesz najlepsze proporcje dla siebie:-) Pozdrawiam!

      Usuń
  25. Dzień dobry Sylwio,
    i dziękuję Ci za Twojego bloga - po dwóch słabo udanych próbach pieczenia chleba na zakwasie, postanowiłam wyrzucić nawet foremki, żeby już nigdy nie dać się skusić myśli o domowym chlebku.
    Po oglądnięciu Twoich filmów zostałam "zarażona" Twoim optymizmem i wiarą, że w końcu i mnie się uda upiec domowy chleb.
    Zrobiłam wszystko wg Twojego przepisu na żytni chleb. Dodałam pestki z dyni i słonecznika oraz trochę otrębów owsianych. Wszystkim czynnościom towarzyszył spokój i radość z powodu zajmowania się tak cudowną czynnością jak wypiek chleba dla mnie i moich bliskich. Jest w tym wszystkim coś z modlitwy i magii...no i ten zapach bezpiecznego domu.
    Dzisiaj na śniadanie jedliśmy chlebek- cud - miód - malina dla podniebienia, serca i duszy:-)
    Taka jestem z siebie dumna, że się nie poddałam.
    To Ty jesteś moim coachem - dziękuję !
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam Cię Sylwio.Mam pytanie.Czy Ty w swoim piekarniku masz kamień?

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze, porady i miłe słowa- czytam je z wielką radością:-) Więc piszcie, piszcie, piszcie...:-))) Nie zapominajcie tylko się przedstawić - wystarczy imię:-)

Zobacz również

Poleć blog swoim znajomym