Powitanie

Witaj na moim blogu☼ Skoro już tu jesteś, pewnie interesujesz się zdrowym odżywianiem. Chętnie podzielę się z Tobą moją pasją i wiedzą. Nie znajdziesz tu przepisów z użyciem białej mąki ani białego cukru, ale z pewnością znajdziesz dużo smaczniejszych i lepszych pomysłów na zdrowe życie ☼ Zapraszam do czytania i komentowania moich wpisów oraz oglądania filmów. Mam nadzieję, że miło spędzisz czas:-) Ściskam Cię serdecznie, Sylwia

środa, 10 kwietnia 2013

Yerba Mate - zamiast kawy?

Yerba Mate jest od kilku lat bardzo popularna w Polsce. Nie wiem czy głównie za sprawą programu Wojciecha Cejrowskiego, ale bez wątpienia miał on ogromny wpływ na popularność tego trunku w naszym kraju:-) Pamiętam, że byłam bardzo zaintrygowana oglądając pana Wojtka popijającego to "coś" z dziwnego naczynka. Mniej więcej trzy miesiące temu, na blogu Greenpolis zobaczyłam wpis o yerba i już wiedziałam, że to będzie coś dla mnie. Zbiegło się to w czasie z moim postanowieniem o ograniczeniu, a najlepiej wykluczeniu kawy. Ponieważ od wielu lat byłam WIELKIM kawoszem, dodatkowo o niskim ciśnieniu, nie wydawało mi się to wcale proste, jeśli w ogóle możliwe... W każdym razie w momencie, gdy poczytałam o yerbie i kupiłam odpowiedni sprzęt wiedziałam, że będzie to jakaś szansa dla mnie:-)
--------------------------------------------------------------------------------------------------- 
Co to w ogóle jest?
Yerba Mate to wysuszone i pokruszone liście ostrokrzewu paragwajskiego, które się zaparza i popija przez specjalną słomkę zwaną bombillą, ze specjalnego naczynka zwanego mate lub materką (są też inne nazwy). Napój ten jest bardzo popularny w krajach Ameryki Południowej, szczególnie w Paragwaju, Argentynie, Urugwaju i Brazylii.
Dużo się naczytałam o właściwościach yerby, choć znalazłam też info o jej właściwościach szkodliwych, gdy jest łączona z paleniem papierosów i piciem alkoholu. Większość danych pokazuje jednak, jak wiele ma w swoim składzie zdrowych substancji i nie jest szkodliwa jak kawa (tu też są oczywiście różne opinie).
 Yerba Mate ma właściwości stymulujące, "rozjaśnia umysł", zwiększa odporność organizmu, polepsza trawienie, wpływa na większą koncentrację, wspomaga odchudzanie, zmniejsza stres. Ma też wiele witamin i minerałów: witaminy A,C,E, z grupy B, magnez, żelazo, potas, wapń, krzem i wiele innych.
Podczas gdy kawa wypłukuje z organizmu magnez, yerba go dostarcza; choć zarówno kawa jak i yerba zawierają kofeinę (w yerba zwaną mateina) działanie jej w yerba mate jest bardziej korzystne niż w przypadku kawy. 
Jest wiele informacji o yerbie w sieci, więc jeśli któś będzie zainteresowany zgłębieniem wiedzy na jej temat, z łatwością ją zdobędzie. Nie ma też problemu z kupnem naczynek i samych ziół w Polsce.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
 
Wracając do mojej przygody z yerbą:-) Nie tylko mojej, bo Męża też oczywiście uszczęśliwiłam :-)))
Na początku mi nie smakowało, bo to zioła po prostu:-) Gdyby nie zabawa z materką...:-) Dużo radochy sprawia sam rytuał parzenia, picia, dolewania z termosu gorącej wody...
 
Yerbę zalewa się rano i popija, dolewając gorącą wodę, przez cały dzień. Ogromna frajda! Przy pierwszych trzech dolewkach wody zioła mają bardzo intensywny smak, ale potem są już delikatne. Po tygodniu przyzwyczaiłam się do ich smaku i bardzo polubiłam... Na początku kawę piliśmy tylko w weekendy, potem - jakoś po 3 tygodniach, nie mieliśmy już na nią ochoty nawet w weekend. Teraz, po dwóch miesiącach picia, czasem zrobimy sobie kawkę, tak dla odmiany, raz na dwa tygodnie. Nie potrzebujemy jej już jednak codziennie. Teraz mam rano ochotę na yerbę, a o kawie nawet nie myślę:-)
 
To, co oboje z Mężem zauważyliśmy (niezależnie:-) - yerba hamuje nam apetyt, czasem przez kilka godzin nie chce nam się jeść - co nie jest akurat zbyt zdrowe, ale dla niektórych może być pomocne:-) Yerba nie pobudza też  tak jak kawa - w sensie rozdrażnienia. Myślę, że faktycznie jest stymulująca na tyle, że może zastąpić rano kawę.
Dla tych, którzy wychodzą do pracy też jest jakieś rozwiązanie. Ja właśnie tak przygotowuję ją dla mojego Męża. Zaparzam ją rano i gdy zioła nasiąkną, pakuję ją razem ze śniadaniem i dodaję termos z gorącą wodą. Potem mój Mężuś dolewa sobie tylko gorącą wodę i przez cały dzień popija:-) Na początku trochę się "zdziwił", ale po jakimś czasie polubił tą całą zabawę - a co najważniejsze udało nam się uwolnić od codziennego picia kawy! I właśnie o to chodziło:-)))
 

 
 
Mój filmik na You Tube o Yerba Mate:
 
 
 
 

wtorek, 9 kwietnia 2013

Sok pomarańczowo - imbirowy

Po długiej zimie przyda się trochę witaminek:-) Taki świeży soczek jest nie tylko pyszny, ale zwiększa odporność naszego organizmu, jest bogaty w witaminę C, dodaje energii i poprawia humor.

Składniki (na 1 szklankę):
  • 1 marchewka
  • 1 pomarańcza
  • pół cytryny
  • ok. 1 cm imbiru
Wszystko wrzucamy do sokowirówki (cytrusy oczywiście obrane ze skórek, marchew porządnie wyszorowana) i wypływa pyszny, orzeźwiający zastrzyk witaminy C. Zostaje nam już tylko degustacja i wymycie sokowirówki:-)))

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rolada z cukinii

Kilka lat temu widziałam ten przepis w którymś z programów kulinarnych, nie jestem pewna w którym, ale chyba u Pascala. Od tamtej pory przyrządzam tę przystawkę co jakiś czas i zawsze z wielką chęcią ją jemy. Lekko chrupiąca cukinia z mocno bazyliowym twarożkiem - pyszne połączenie.

Cukinię kroimy wzdłuż w cienkie paski. Zalewamy je na 1-2 minuty wrzątkiem, a następnie zimną wodą. Osuszamy ręcznikami papierowymi. Dzięki temu cukinia nie będzie już taka twarda i łamliwa jak surowa, ale nadal będzie pysznie chrupiąca:-)
W prostokątnej foremce układamy folię plastikową, a na niej plastry cukinii (jak na zdjęciu poniżej).
Przyrządzamy twarożek:
Mniej więcej 1.5 szklanki twarogu, który doprawiamy jogurtem greckim, solą, świeżo wyciśniętym czosnkiem (1 lub 2 ząbki) i posiekanymi, świeżymi listkami bazylii (garść). Twarożek powinien być w smaku mocno czosnkowy i bazyliowy:-)
Układamy otrzymaną masę na przygotowaną w foremce cukinię i zawijamy dość ściśle, najpierw cukinią z jednej strony, potem z drugiej. Owijamy całość folią, która wystaje z foremki i dociskamy, żeby nasza przystawka miała ładny kształt. Wkładamy na kilka godzin do lodówki (najlepiej na noc). Następnie układamy na talerzu i delikatnie wyciągamy folię. Kroimy na mniejsze kawałki i zajadamy:-)



 

piątek, 5 kwietnia 2013

Ser z migdałów - RAW

Już od ponad roku przymierzałam się do zrobienia sera z migdałów, ale ciągle zapominałam o kupnie probiotyków. Nareszcie mi się udało i po 3 dniach oczekiwania miałam dwa cudne serki - 100% surowe, pyszne i zdrowe.
Nie sądziłam też, że jest to takie proste (wydaje się pracochłonne, ale to tylko pozory). Warto się w to wczytać i spróbować:-)

Przepis bazowy znalazłam na blogu nouveauraw, oczywiście trochę go zmodyfikowałam:-)

Składniki:
  • 2 niecałe szklanki migdałów (ok.450g - 2 cups)
  • 1szklanka wody
  • 1/4 łyżeczki probiotyków (ja otworzyłam dwie kapsułki, w sumie było pół łyżeczki)
Migdały zalewamy dobrej jakości wodą i zostawiamy na kilka godzin, najlepiej na noc. Odlewamy wodę, w której się moczyły, zalewamy na kilka minut bardzo gorącą wodą i obieramy ze skórki (wystarczy nacisnąć, a migdał sam wyskoczy), obrane migdały wrzucamy do malaksera lub blendera kielichowego, dodajemy probiotyki i wodę (wodę po trochu). Miksujemy do uzyskania gładkiej masy - dolewamy wodę w zależności od potrzeb - konsystencja powinna być gładka, kremowa, ale dość gęsta.

Masę wykładamy na gazę i zawijamy jak woreczek, który następnie kładziemy na sitku i wkładamy do miseczki (razem z sitkiem). Chodzi o to, żeby pozbyć się nadmiaru wody. Dobrze jest też postawić na gazie z migdałami coś ciężkiego, np. słoiczek z wodą, żeby wycisnąć więcej wody (u mnie prawie jej nie było).

Zostawiamy tak wszystko do fermentacji w jakimś ciepłym miejscu (może być w pobliżu kuchenki, zamkniętym piekarniku itp.)
Po 24h sprawdzamy czy smak nam odpowiada. Jeśli nie, zostawiamy na kolejne 24 lub 48h. Mój serek czekał tak 3 dni i dopiero, gdy był mocno kwaskowaty i nie było już czuć migdałów, smakował mi najbardziej. Po tym czasie możemy go już przyprawiać.

Ja podzieliłam otrzymaną masę na dwie części. Do jednej dodałam posiekane oliwki i ostre papryczki, doprawiłam solą, pieprzem, papryką słodką i chili.

Drugą część doprawiłam solą, ziołami włoskimi, oregano i suszoną bazylią.

Pierwszą część wsadziłam do malutkiej foremki z wyjmowanym spodem. Drugą, do foremki prostokątnej (wyłożonej folią plastikową, żeby łatwiej było później wyjąć).

Tak przygotowane serki wkładamy na co najmniej kilka godzin do lodówki. Potem ostrożnie wyjmujemy, przekładamy na talerzyki i dekorujemy, posypujemy ziołami lub innymi przyprawami.

Podajemy z warzywami, krakersami lub chlebem.

Naprawdę polecam serki orzechowe - są o wiele zdrowsze od tych, do których przywykliśmy, świeże, bez żadnej chemii i doprawione według naszych upodobań, a - poza długim czasem oczekiwania - nie są wcale pracochłonne!


czwartek, 4 kwietnia 2013

Delikatna pasta z cukinii i orzechów włoskich

Pasty do chleba - zamiast masła i wędlin - to wspaniałe rozwiązanie. Nie mogą się szybko znudzić, bo za każdym razem możemy je dowolnie modyfikować inaczej przyprawiając lub dodając jakieś inne warzywo.
Możemy je przechowywać w szklanym pojemniku w lodówce nawet tydzień i będą równie dobre jak pierwszego dnia. Z dodatkiem warzyw i kiełkami smakują wyśmienicie i są też bardzo zdrowe.
Mogą być również dobrym sposobem na przemycanie składników, za którymi nie przepadamy, a które warto czasami zjeść:-)
Pasta z cukinii i orzechów włoskich jest bardzo delikatna, ma łagodny, mało wyrazisty smak. Dlatego też naszym polem do popisu będzie jej doprawienie. Proponuję użycie tu swoich ulubionych przypraw - zioła włoskie, oregano, estragon, papryka, a może czosnek? Zachęcam do eksperymentowania, ta pasta jest do tego idealna:-)

Składniki:
  • pól szklanki orzechów włoskich
  • pół szklanki pestek z dyni i słonecznika (razem wymieszanych w dowolnej proporcji)
  • 1 cukinia
  • 1 czerwona papryka
  • trochę wody
Orzechy i pestki moczymy przez kilka godzin (najlepiej zostawiamy na noc). Następnego dnia odlewamy z pestek wodę, dodajemy do nich dość drobno pokrojoną cukinię i paprykę i wszystko blendujemy na gładką masę. Dodajemy też po łyżce wodę - tak, aby konsystencja była puszysta i łatwa do smarowania. Doprawiamy pastę do smaku solą, pieprzem i ulubionymi przyprawami.


 

wtorek, 2 kwietnia 2013

Najzdrowsze śniadanie ever:-) RAW

Proste, sycące i pyszne śniadanie. Dodając za każdym razem inne owoce, orzechy i pestki można je dowolnie modyfikować. Takie śniadanie jest bardzo odżywcze i ma wiele składników, które powinny być obecne w naszej codziennej diecie. Trudno mi było  znaleźć lepszy sposób na regularne jedzenie siemienia lnianego, nasion chia czy suszonych śliwek. W tradycyjnej, gotowanej owsiance niezbyt mi smakują takie dodatki jak siemię lub chia, a jedzenie ich w innej formie surowej już całkiem odpada, bo ich smak sam w sobie nie jest szczególny. W moim śniadaniu w ogóle nie wyczuwa się poszczególnych składników (co tu akurat jest plusem), ponieważ są dokładnie zmiksowane, mają bardzo kremową, puszystą konsystencję i smakują pysznie.
Kolejnym plusem mojego dania jest to, że większość składników zalewamy wieczorem gorącą wodą i zostawiamy na noc. Rano dodajemy tylko owoce i wszystko miksujemy - a to zajmuje dosłownie minutę. Zalewanie wodą na noc jest nie tylko oszczędnością czasu rano, ale przede wszystkim dbałością o zdrowie. Dlaczego?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wszystkie pestki, nasiona i orzechy powinny być moczone przez kilka godzin (długość moczenia zależy od rodzaju orzechów) przed spożyciem. Niemoczone orzechy zawierają bowiem inhibitory enzymów, a te z kolei zabezpieczają je przed wczesnym kiełkowaniem. Inhibitory, które wraz z orzechami czy pestkami dostaną się do naszego organizmu będą blokować nasze enzymy trawienne i w rezultacie możemy skorzystać z ich dobrodziejstw tylko w ok. 40%. Po namoczeniu będą całkowicie przyswajalne, a mają przecież tak wiele do zaoferowania! - szkoda byłoby nie skorzystać:-)
Dopiero po namoczeniu orzechy mogą być prawidłowo strawione i przyswojone przez organizm.
Dlatego też zachęcam Was do moczenia wszystkich nasion, pestek i orzechów, a jeśli macie możliwość - do wysuszenia ich później - pomocna tu będzie suszarka do warzyw, ale może to być również słońce - jeszcze lepiej:-) - lub piekarnik (temperatura max 65 stopni Celsjusza, 150F). Takie orzechy - po dokładnym wysuszeniu - możemy przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku nawet do kilku miesięcy. Wtedy też, gdy chcemy zjeść nasze pestki czy orzechy, nie musimy ich już moczyć (lub wystarczy tylko kilkanaście minut, jeśli w przepisie mamy moczone). Ich smak jest też o wiele lepszy!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
Wracając do mojego pysznego, super-zdrowego śniadania...:-)
 
Składniki:
  • 3 łyżki płatków owsianych
  • 2 suszone śliwki
  • garstka suszonej żurawiny (mogą też być rodzynki)
  • 6 migdałów (lub innych orzechów)
  • 1 łyżeczka świeżo zmielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżeczka świeżo zmielonych nasion chia
  • 2 duże daktyle (lub 3 małe)
Wszystkie podane wyżej składniki zalewamy gorącą wodą, posypujemy łyżeczką cynamonu i zostawiamy na noc. Następnego dnia wrzucamy wszystko (razem z wodą, w której się moczyło) do blendera kielichowego, dodajemy 1/3 banana i 5-6 truskawek (lub innych owoców - pyszne jest z mango, może być też jabłko, gruszka, fajnie jest pozmieniać). Jeśli konsystencja jest za gęsta, dolewamy trochę wody lub mleko roślinne).
Miksowanie i dodanie owoców zajmuje nie więcej niż 1 minutę - super czas jak na taką bombę odżywczą:-) Jeśli chodzi o przygotowanie wszystkiego wieczorem - zajmie to może 4-5 minut.
 
Naprawdę warto, koniecznie spróbujcie!
  
 
Zapraszam też na mój kanał na you tube i przykładowe, podobne śniadanko:
 
 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rewelacyjna sałatka buraczano - jabłkowa

Jeśli lubicie buraki - ta sałatka jest wyśmienita! Tak niewiele składników, a tak rewelacyjny smak. I jeszcze jaka zdrowa!!! Połączenie buraka z orzechami i jabłkiem wydaje mi się bardzo udane.
Sok z buraka i jabłek pije się na oczyszczenie wątroby, więc myślę, że sałatkę można uznać za wspomagającą oczyszczanie:-)

Składniki:
  • liście sałaty - u mnie mieszanka różnych, ale szpinak lub roszponka również się sprawdzą
  • 1 ugotowany na parze burak
  • 1 obrane i pokrojone w kosteczkę soczyste jabłko
  • orzechy włoskie
  • natka pietruszki do dekoracji
Winegret:
  • 3-4 łyżki oliwy z oliwek
  • 3-4 łyżki octu jabłkowego (jeśli ktoś nie ma może być cytryna - sos powinien być kwaskowaty, żeby kontrastować ze słodyczą buraka i jabłka)
  • sól, pieprz
  • łyżeczka musztardy żółtej (lub jaką lubicie:-)
Jeśli ktoś nie lubi zbyt kwaśnych sosów w sałatkach, można dodać jeszcze łyżkę agawy, miodu lub syropu klonowego. Ja lubię na kwaśno:-)

sobota, 30 marca 2013

Życzenia Wielkanocne:-)

Trzeba się wreszcie wziąć za przygotowanie Świąt, a nie blogowanie:-) Tym bardziej, że mamy gości, więc lepiej jak się wszystko uda. Buziaki dla wszystkich czytających mój blog.
 

piątek, 29 marca 2013

Jajka zapiekane ze szpinakiem, migdałami i pieczarkami

Szybka przystawka nie tylko na Wielkanoc. Doskonale nadaje się na niedzielne śniadanko. Smakuje wyśmienicie na ciepło i na zimno. Polecam:-)
 
Składniki:
  • 5-6 dużych pieczarek
  • 3 garści świeżego szpinaku
  • 1 garść płatków migdałowych
  • 4 jajka
Pieczarki kroimy w plasterki i podsmażamy na rozgrzanej patelni. Szpinak również podsmażamy, ale tylko tak, by zaczął puszczać wodę, jeszcze chwilę smażymy i doprawiamy solą i pieprzem. Zdejmujemy z patelni, gdy jest jeszcze wilgotny. Ostudzone pieczarki drobno siekamy, to samo robimy ze szpinakiem. W malutkich foremkach układamy po łyżeczce pieczarek (które wcześniej do smaku solimy), następnie łyżkę szpinaku. Posypujemy łyżką płatków migdałowych, a następnie wbijamy jajko.
Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni Celsjusza. Foremki wstawiamy do naczynia żaroodpornego, do którego wlewamy wrzącą wodę (do połowy wysokości foremek). Zapiekamy około 15-20 minut - tak, by białko się ścięło, a żółtko było płynne (ja się trochę zagapiłam i piekłam kilka minut za długo).
  
 
 
 

czwartek, 28 marca 2013

Jabłko z orzechowym kremem

Bardzo zdrowy, super szybki i prosty deserek. Czasem - tak znienacka:-) nachodzi mnie chęć na coś słodkiego, tak na szybko, od razu. A jeśli w domu nic nie ma, trzeba pokombinować:-)
 
Składniki:
  • 1-2 jabłka
  • garść orzechów włoskich + 2-3 daktyle
  • 2-3 łyżki masła migdałowego lub z innych orzechów
  • miód
  • cynamon
Jabłko kroimy w talarki, z których ostrożnie wykrawamy środek. W blenderze miksujemy garść orzechów włoskich i daktyle z odrobiną wody - dolewamy ją bardzo ostrożnie, po trochu - tak, by konsystencja kremu była gładka i puszysta. Do orzechowej pasty dodajemy 2-3 łyżki masła orzechowego (ja dodałam migdałowe, ale może być każde inne) i doprawiamy krem do smaku miodem lub syropem klonowym (może być też agawa lub inny słodzik).
 
Jabłka przekładamy kremem, posypujemy całość cynamonem i wcinamy bez większych wyrzutów:-)
 

środa, 27 marca 2013

Książka "Clean" Alejandro Junger'a

"Clean" to książka, którą dostałam w prezencie kilka lat temu. Przeczytałam ją od razu, ale musiała odczekać aż 3 lata zanim byłam gotowa z niej skorzystać:-)
Wiem, że ukazała się już w Polsce pod tym samym tytułem. W Stanach była na liście bestsellerów New York Times'a.
Alejandro Junger jest kardiologiem, studiował też medycynę Wschodu w Indiach. Jego klinika w Nowym Jorku cieszy się ogromnym powodzeniem. Jako jeden z pierwszych opisał tak obszernie proces zatrucia organizmu,  wyjaśniając skąd się biorą toksyny, jak trafiają do naszego organizmu i jak ogromny wpływ mają na niszczenie naszego zdrowia.

 
"Clean" to propozycja 3-tygodniowego programu oczyszczania organizmu z toksyn. Autor proponuje, aby najpierw przygotować do niego organizm poprzez eliminację z diety niektórych produktów. Następnie, przez 3 tygodnie, stosować się do planu, który szczegółowo opisuje w swojej książce. Znajdziemy tam  przykładowe przepisy posiłków, z których większość jest w postaci zmiksowanej (koktajle, soki, zupy), a tylko jeden porządny:-) Jadłospis przygotowany został przez grupę specjalistów i jest naprawdę przemyślany.
 
Autor radzi też jak podczas detoksykacji walczyć z głodem, jak nastawić swoją psychikę, by lepiej sobie z tym programem poradzić, jak prawidłowo oddychać, a także jak przygotować na ten czas swoją kuchnię:-)
 
Myślę, że warto tę książkę kupić nawet jeśli nie jesteśmy jeszcze gotowi na przeprowadzenie programu "Clean". Można się z niej wiele dowiedzieć o toksynach i jak się przed nimi chronić - w miarę możliwości i warunków, w jakich żyjemy.
 
Program ten zaczęłam przeprowadzać rok temu. Przez tydzień - przed rozpoczęciem "Clean" - jadłam tylko warzywa i owoce (to był akurat mój pomysł, potem pomyślałam, że zrobię "Clean" - nie musiałam już przechodzić okresu eliminacji z diety niektórych produktów). Udało mi się zrobić 2 tygodnie programu, ponieważ - jak na złość:-) - pojechaliśmy na  wakacje, których nie planowaliśmy, a tam już nie mogłam tego kontynuować. W tym roku wzięłam się za oczyszczanie całego organizmu według Tombaka, ale od przyszłego zamierzam stosować "Clean" regularnie.

Książkę doktora Jungera gorąco polecam -  nie tylko, by przeprowadzić oczyszczanie organizmu, ale żeby zrozumieć jak możemy się bronić przez zatruciem toksynami i dlaczego jest to takie ważne.

Już za miesiąc - 30 kwietnia - ukaże się w Stanach nowa książka Junger'a "Clean Gut" (gut - jelito). Czekam na nią z niecierpliwością. Autor opisuje w niej jak wielkie znaczenie dla naszego zdrowia ma jelito grube. Dlaczego trzeba je oczyścić, żeby zapobiec wielu chorobom. Mam nadzieję, że ta książka otworzy oczy kolejnym milionom ludzi:-)

Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej na temat oczyszczania jelita polecam też - kolejny raz:-) - Tombaka.

Na you tube Junger opowiada o najnowszej książce. Filmik jest nowiuteńki - dzisiejszy. Nie mogę go tu zamieścić, być może właśnie dlatego. Na razie wklejam link, a później jak się uda wstawię filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=fIf2XQDUocE

 

wtorek, 26 marca 2013

Mleko pestkowo - orzechowe

Uwielbiam wszystkie mleka roślinne, ale to jest ostatnio moim faworytem. Chętnie piję je solo lub zmiksowane z daktylami. Ma wyjątkowy, lekko orzechowy smak. Ostatnio zaczęłam eksperymentować z "mlekami", żeby znaleźć coś, co polubią moje dziewczynki. Do tej pory nie znalazłam jeszcze "tego jedynego", ale jestem coraz bliżej:-) Smakuje zupełnie inaczej niż mleko migdałowe, więc fajnie je zrobić dla odmiany.

Zalewamy wodą i zostawiamy na noc pestki słonecznika, dynii i orzechy włoskie - w sumie około szklanki - pół orzechów, pół pestek.

Rano miksujemy, przecedzamy przez sitko lub gazę i pijemy od razu lub wstawiamy do lodówki. Jeśli nie lubicie pić samego mleka, warto je dodać do koktajlu lub owsianki. To bardzo zdrowy, odżywczy napój, w niczym nie przypominający mleka krowiego (może tylko kolorem:-).

 
 

sobota, 23 marca 2013

Orzechowo-brokułowa sałatka z tahini


Bardzo smaczna sałatka z pysznym, sezamowym sosem. To, że jest super zdrowa jest dodatkowym bonusem:-))) Doskonale smakują w niej brokuły i orzechy włoskie - bardzo lubię to połączenie. Prosta i szybka do przygotowania, wspaniale się komponuje z aksamitnym sosem z tahini. Gorąco polecam.
Dodałam do niej brokuły surowe, ale jeśli ktoś ich nie lubi w takiej formie, można je sparzyć wrzątkiem i zostawić na 2 minuty, wtedy trochę zmiękną. Odradzam gotowanie tego wspaniałego warzywa, żeby nie tracić jego niezwykłych wartości.
 
----------------------------------------------------------------------------
Jakich wartości? :-)
Brokuły zajmują czołowe miejsce w rankingu warzyw działających antyrakowo. Zawierają - między innymi - sulforafan, beta-karoten i chlorofil - związki o silnym działaniu przeciwnowotworowym. W brokułach znajdziemy też potas, wapń, żelazo, fosfor, magnez, mangan, kwas foliowy, witaminę A, C, K, witaminy z grupy B - a to jeszcze nie wszystko:-) Czytałam kiedyś, że gdyby trzeba było wybrać jedno warzywo, które powinniśmy jeść codziennie, powinny być to właśnie brokuły!
----------------------------------------------------------------------------
 
Składniki:
  • mieszane, kolorowe liście różnych sałat (może też być roszponka, szpinak)
  • pokrojony w plasterki pomidor
  • orzechy włoskie
  • różyczki brokuła
Sos:
  • 2 łyżki pasty z sezamu - tahini
  • sok z połowy cytryny
  • garść orzechów włoskich
  • 1 łyżka syropu klonowego lub miodu
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1/4 szklanki wody
  • sól, pieprz, zioła włoskie
Wszystkie składniki sosu dokładnie miksujemy blenderem. Sałatkę polewamy sosem tuż przed jedzeniem. Mam nadzieję, że Ci, którzy spróbują, nie pożałują:-)